Menu Główne
Podstawowe informacje
Ze względu na możliwość pozyskiwania gazu łupkowego w Polsce, Premier Donald Tusk bierze pod uwagę możliwość renegocjacji kontraktu z Gazpromem.
Według prognoz Amerykanów Polska może posiadać w skałach łupkowych 1,5-3 bln m sześc. gazu. Te złoża sprawiłyby, że Polska stałaby się nie żależna od eksportu gazu na 100-200 lat. Ponadto sama mogłaby eksportować gaz do innych państw Europy Środkowej, które w tym momencie są objęte monopolem Gazpromu. Cheć poszukiwania gazu łupkowego w Polsce zgłosiły już cztery największe koncerny paliwowe z USA.
Donald Tusk nie odrzuca możliwości renegocjonowania kontraktu z Gazpromem. Ale przedstawił takie warunki, które na wstępie takie negocjacje eliminują.
Poszukiwania gazu łupkowego w Polsce są dopiero w fazie poczatkowej. Żeby przekonać się, jak duże złoża gazu mamy w łupkach, musimy poczekac 5 lat. Jeżeli okaże się, opłaca się eksploatować te zasoby, to można to zacząć robić najwczesniej za 10 – 12 lat.
Wiadać, że w ciągu najbliższych lat nie możemy przejść na własny gaz z łupków. Nie wiadomo więc jaką formę renegocjacji kontraktu na ma myśli premier.
Pozostaje jeszcze druga kwestia na taką renegocjację, musi przystać druga strona. Rosjanom zmienienie treści zapisu umowy nie jest na rekę.
Premier Rosji Władimir Putin, może powiedzieć, że zatwierdzając gazową umowę, nasz rząd wiedział że dzięki łupkom sytuacja Polski może ulec diametralnej zmianie. Ponieważ w USA mówiono o tym pod koniec zeszłego roku. Wtedy Polska mogła jeszcze dokładniej przyjżeć się ustaleniom wynegocjonowanym przez wicepremiera Waldemara Pawlaka i jego współpracowników. Teraz jest już trochę za poźno na zmienianie reguł gry, gdy mecz już trwa.
Jednak na razie przyszłe losy umowy Polska-Rosja ważą się w Brukseli. Komisja Europejska podejżewa że Polska złamała prawo UE, oferując Gazpromowi ulgi w opłatach za tranzyt gazu do Niemiec oraz monopol na korzystanie do 2045 r. z tranzytowego gazociągu do Niemiec.
KE pierwszy raz zgłaszała swoje obawy już w lutym. Jednak w branży gazowej przypusza się, że Bruksela ogłosi swój wedykt dopiero po wyborach prezydenckich.
wyborcza.biz
