Menu Główne
Podstawowe informacje
OECD podniosła do 4,6 proc. prognozy wzrostu dla globalnej gospodarki. Te prognozy zwiększyły się o 1,2 proc. w stosunku do listopada. Jednocześnie OECD namawia do oszczędzania.
26 maja 2010 OECD opublikowało raport wg. którego prognozuję wzrost PKB Polski do 3,1 proc. w 2010 r. i 3,9 proc. w roku 2011. Poprzednie przewidywania OECD co do wzrostu gospodarczego Polski prognozowały, że tempo wzrostu gospodarczego będzie wynosić odpowiednio 2,5 i 3,1 proc.
Na wzrost prognoz dla Polski wpłyneło podsumowanie 2009 roku, w którym Polska jako jedyny kraj UE, nie popadł w recesję. Oczekiwania co do wzrostu gospodarczego opierają się na przewidywaniach wzrostu konsumpcji, eksportu, przygotowaniach do mistrzostw Europy w piłkę nożną 2012 i uzupełnianiu zapasów.
Również przewidywania dla sfery euro są bardziej optymistyczne niż zakładano wcześniej. Teraz zakłada się wzost na poziomie 1,2 proc. w tym roku i 1,8 proc. w przyszłym. Poprzednie prognozy pokazywały na 0,9 i 1,5 proc. wzrostu.
Generalnie organizacja spodziewa się szybszego tępa wzrostu gospodarki światowej teraz niż przed kryzysem. Gospodarka globalna ma w ocenie OECD wzrosnąć za to odpowiednio do 4,6 i 4,5 proc.
OECD zachęca jednak do działań, które pozwolą gospodarce na dalszy rozwój. Wg. Organizacji receptą jest cięcie wydatków publicznych, podnoszenie podatków szczególnie w rozwiniętych gospodarkach. Wszystkie te działania mają na celu zmniejszenie dynamicznego wzrostu długu publicznego.
OECD zakłada również potrzebę podniesienia do końca roku stóp procentowych w USA, Wielkiej Brytanii i Kanadzie.
Z czego bierze się optymizm OECD? Źródłem tego optymizmu jest widoczna od kilku miesięcy lepsza koniunktura gospodarcza. Na tę koniukturę składa się wzrost produkcji przemysłowej w USA i spadek bezrobocia w tym kraju, szybsza od spodziewanej poprawa sytuacji w innych krajach, w tym zahamowanie wzrostu bezrobocia w strefie euro.
Najwiekszy poziom niepewności i strachu do strefy euro wprowadził kryzys w Grecji. Z dzisiejszej perspektywy widać, że brał się on z niepewności, jak strefa euro upora się z tym problemem.
Wyborcza biz
