Przygotowywana jest jedna z najważniejszych ustaw dotyczących służby zdrowia. Projekty dotyczą zasad dopłacania do leków przez państwo. W tym momencie na dopłaty do leków Narodowy Fundusz Zdrowia przeznacza 8 mld zł rocznie. Te wydatki mają zostać podniesione do 10 mld zł.
Zmiany będą dotyczyły producentów leków, aptek i samych urzędników. Pacjenci zauważą zlikwidowanie tzw "promocji za gorsz". Lek refundowany ma mieć tę samą cenę w każdej aptece. Ta zmiana cieszy się dużym poparciem w środowisku aptekarskim. Izba aptekarska podkreśla, że promocje za gorsz są oszustwem. Ponieważ skoro producenci dają kilku dziesięcioprocentowe rabaty i nie bankrutują, to znaczy, że ceny leków w Polsce są zawyżone. Istotne jest to, że do tych rabatów mają dostęp tylko duże sieci aptek. Osoby, korzystające z lokalnych aptek w małych miejscowościach muszą płacić więcej.
Pozostałe przepisy pomogą zaoszczędzić klientowi. Marża, którą biorą hurtownie farmaceutyczne, ma spaść z 8,91 do 5 proc. Natomiast marża na leki sprowadzane zamówienie pacjenta ma wynosić najwyżej 20 proc. (teraz nie jest określona). Resort planuje wprowadzenie nowego podatku dla firm farmaceutycznych – 3 proc. od dochodu z leków refundowanych. Dochody z tego podatku są obliczane na kwotę 180 mln zł rocznie i mają być przeznaczone na badania naukowe prowadzone przez państwową Agencję Oceny Technologii Medycznych.
Poza tym dokładnie ustalono zasady refundacji (zdecydowano kiedy państwo dopłaca całość ceny, a kiedy np. 50 proc.) oraz to, jakie dokumenty firma musi złożyć, by uzyskać dopłatę. Projekt daje szanse na negocjowanie z firmami, np. płacenie tylko za leczenie tych pacjentów, którym pomogły.
Umowa z państwem trwałaby przez okres pięciu lat – chyba że producent chciałby obniżyć cenę leku. Jego wniosek musi zostać rozpatrzony przez urzędników w czasie miesiąca.
Rzeczpospolita








